Rower od szefa

 
Niecodzienny program pilotażowy we wrocławskiej firmie.

Grzegorz Szermiński dojeżdża do pracy rowerem. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że bicykl kupił mu szef firmy, w której jest zatrudniony.


Jestem przekonany, że jazda na rowerze korzystnie wpływa na zdrowie mojego pracownika - mówi Paweł Kolasa, prezes spółki Hortico.

Pomysł, aby namówić szefa na kupno roweru, podsunął Grzegorzowi Szermińskiemu kolega zajmujący się promocją ruchu rowerowego. Przy jego pomocy przekonał prezesa firmy, że dojeżdżanie do pracy na rowerze korzystnie wpłynie na jego zdrowie i wydajność.

Pracuję w dziale sprzedaży i wcześniej też jezdziłem rowerem, ale to był słaby egzemplarz.     Często się psuł. Mam też samochód, ale bardzo lubię jezdzić rowerem. Robię to też po pracy dla sportu i rekreacji - opowiada Grzegorz. Jego droga z domu na Nowym Dworze do firmy liczy 8 kilometrów.

Firma korzysta

Grzegorz jest pasjonatem roweru, ale do tego, żeby kupić mu rower, przekonał mnie nie tylko jego entuzjazm - mówi Paweł Kolasa, prezes firmy Hortico.

Wiem, że jazda na rowerze dobrze wpływa na zmniejszenie stresu i poprawia zdrowie. A gdy mój pracownik cieszy się dobrym zdrowiem i samopoczuciem, to firma na tym korzysta. Taki człowiek lepiej pracuje.

Na rower dla swojego pracownika Hortico wydało tysiąc złotych. W firmie jest też odpowiednie zaplecze, gdzie można się umyć po jezdzie na rowerze. Spółka zamówiła też stojak na rowery przed swoją siedzibą. Gdybym mieszkał we Wrocławiu, też do pracy jezdziłbym rowerem - mówi inny pracownik spółki.

Zapytaliśmy, czy również pozostali pracownicy mogą liczyć na rower służbowy.

Rower dla Grzegorza to program pilotażowy. Jeśli inni zwrócą się o taki zakup, muszą przekonać mnie, że będą faktycznie dojeżdżać rowerem do pracy, tak jak on to robi - odpowiada Paweł Kolasa.
Sam prezes też lubi jezdzić na rowerze, ale robi to tylko dla rekreacji z rodziną.
- Z domu do pracy mam 26 kilometrów, a to już trochę za dużo na codzienne dojazdy rowerem.

Rowery i miliardy

Pomysł, żeby zachęcić pracownika do korzystania z roweru jest bardzo dobry. Taką politykę od wielu już lat stosują instytucje i firmy w Europie zachodniej - komentuje Cezary Grochowski z Dolnośląskiej Fundacji Ekorozwoju, która propaguje ruch rowerowy, m.in. budując parkingi rowerowe przed szkołami. W krajach skandynawskich urzędnicy z instytucji gminnych dostają na przykład różne dodatki za jeżdżenie do pracy rowerem - dodaje.

W publikacjach przygotowanych przez Komisję Europejską, dotyczących dużych miast można zresztą przeczytać, że "przedsiębiorstwa, w których pracownicy korzystają z roweru, są bardziej produktywne”. Dla porównania wielkość szacunkowych strat w przedsiębiorstwach spowodowanych korkami jest przytłaczająca. Przykładowo zatory samochodów w okolicach Londynu według obliczeń Konfederacji Brytyjskiego Przemysłu powodują rocznie straty czasu i produkcji warte 10 miliardów euro.

- Takich strat zazwyczaj nie mają firmy, których pracownicy jeżdżą rowerami, bo cykliści nie stoją w korkach - podsumowuje Grochowski.


Bartosz Wawryszuk        bwawryszuk@slowopolskie.pl